Krople deszczu stukały miarowo w dach stojącego, gdzieś pośród schwarzwaladu, busa. Gruba warstwa chmur pokrywała niebo, chroniąc ziemię przed ujrzeniem Słońca. Wschód, nawet jeśli był, to trudno było stwierdzić, kiedy i gdzie. Wszędzie panowała głucha cisza, zakłócana stukaniem kropel...






