Zadzwonił budzik wyrywając mnie ze snu, choć nawet nie wiem czy można nazwać to snem. Cyfry na zegarku układały się w niedorzeczną wartość 03:00. Środek nocy a ja muszę wstać i za godzinę siedzieć już za kierownicą, by zlizywać kolejne kilometry z szorstkiej, betonowej autostrady i...






